Dwudziesta pierwsza tytoniu mi brak, bez małej dawki ten wieczór straci smak.
Chciałbym to zdobyć, lecz zapał poszedł spać. Za dnia braki zdzierżę, a wieczorem mi żal...
(...)
Niemile wspominam chwile gdy marna chemia, była tylko substytutem esencji szczęścia.
Zasada bywa wówczas nad wyraz miękka, miałem rzucić je w cholerę, a nie ulegać.














